Wycieczka na Równice!

Dnia 18/19 maja 2009 odbyła się kolejna nasza klasowa wycieczka - tym razem na Równice.

 

Spotkanie odbyło się w Ustroniu, po czym cześć grupy pomaszerowała w kierunku schroniska, „cześć grupy” gdyż reszta klasy wchodziła z drugiej strony od Brennej, która była równie albo i nawet bardziej ciężką trasą. Na całe szczęście każdy doszedł dalej w pełni sił i gotowy na czekające go nowe zadania. Zajęcie, jakie zostały nam zaproponowane zostały pokierowane przez kierowników Parku Linowego. Rozpoczęły się one podzieleniem na 2 grupy. Pierwszym zadaniem było przejście labiryntu z chustą na oczach z dowódcą wybranym, uprzednio przez każdą grupę. Jak się okazało dzięki bardzo dobrej nawigacji i koordynacji, nie wspominając już o intuicji wzajemnym dogadywaniu się i każda grupa leśny labirynt przeszła idealnie… Kolejnym wyzwaniem był „skok zaufania”, w którym uczestnik musiał zachować zimną krew, stalowe nerwy i zawierzyć osobą asekurującym. Dłuższe opisanie tego polecania mogłoby wywołać nieoczekiwane skutki uboczne u czytelnika tego artykułu tj. zawał czy omdlenia, więc z powodów zapobiegawczych przejdźmy dalej. Następnym poleceniem było przejście „rwącej rzeki” z pomocą kamieni i 3 belek, gdzie na kamieniu mogła znajdować się tylko 1 osoba, musiała przejść cała grupa na drugą stronę, belka nie mogła upaść, belka musiała znajdować się tylko pod kątem prostym do kamienia (skrzynki) ani nikt nie mógł spaść „do wody” oraz był ograniczony czas na wykonie zadania (zdjęcia pomogą w wyobrażeniu sobie sceny). To zadanie wykonała 1 z grup pod kierownictwem Konrada ;) ale pozdrawiamy także drugą grupę… Dodam tylko, że dla wiarygodności i efektów specjalnych zastała nas ulewa, ale nie było to dla nas przeszkodą, a raczej motywacją. Po obiadku „czekał” na nas Park Linowy. Odbył się tam „skok tarzana” i tory składający się rożnych przeszkód. Zdjęcia ukazują zaledwie namiastkę tego, co się tam działo… Gra toczyła się niczym w „Forcie Boyard ”. Wieczorem czekały nas zagadki umysłowe i zmuszające do działania w grupie. Już wszyscy razem staraliśmy się rozwikłać opowiedzianą i poskładaną w całość historię. Jak przystało na mat-inf’a na wszystkie zagadki padła wymagana odpowiedź. Oczywiście ta relacja przedstawiona została w skrócie, ten, kto tam był wie, co się konkretnie ”działo”...Uczyliśmy się dalej poznawać siebie nawzajem i działać w grupach nie odrzucając nikogo. Bardzo dziękujemy organizatorom i naszym opiekunom. Dzięki tej wycieczce m.in. nauczyliśmy się pracować razem w zespołach nie odrzucając nikogo, dowidzieliśmy się, że dalej poznajemy siebie nawzajem, jak również otaczających nas ludzi i naszych profesorów ;) Zaś hasła omawiane na j. polskim związane z zasadą komunikacji i konstruktywnej krytyki nabrały u nas ponownie praktycznego znaczenia i udoskonaliły się jeszcze bardziej. Pozdrowienia przesyła I H!!!