XIX Koncert Walentynkowy

Miłości chleb powszedni – hasło, na dźwięk którego zamarło życie na ulicach Cieszyna w pierwszy piątek lutego (03.02.2017). Prowodyrami wspomnianej zadymki byli uczniowie naszego liceum.
Fotoreportaże:

 

Ludność masowo kierowana do teatru im. Adama Mickiewicza wypełniła salę wszystkie miejsca siedzące, a walka o ostatnie bilety wstępu przerwana została trzecim dzwonkiem. Cisza i ciemność zalały salę i zgromadzonych. Kurtyna uchyla rąbka tajemnicy. To moment w którym wszystko staje się jasne. XIX Koncert Walentynkowy w Cieszynie pod hasłem „Miłości chleb powszedni” właśnie się rozpoczął!

Same wystąpienia nie miałyby jednak sensu, gdyby nie wzniosła idea. Koncert ma charakter charytatywny, a odbiorcą tych dobrych uczynków jest cieszyńskie Hospicjum im. Łukasza Ewangelisty. Chęć pomocy i sam prestiż koncertu urosły do tego stopnia, że wydarzenie realizowane jest w dwóch turach – o 11:00 i o 17:00.

Trudno jest pomagać, gdy nie wiemy nic o odbiorcach. Nie obyło się zatem bez mowy wstępnej, gdzie po przywitaniu padło kilka słów na temat wzniosłej idei koncertu, jak i o samym hospicjum. Wydarzenie rozpoczęło się na dobre. Zabrzmiały pierwsze dźwięki instrumentów, a punktowe światła skierowano na solistów. Przez scenę przewijała się masa zdolnych, młodych artystów. Wiek nie grał tu właściwie żadnej roli, największy meloman zamykając oczy tonął w nirwanie i czuł co najwyżej niedosyt. Uczta nie była kierowana wyłącznie dla uszu. Tancerze w tle, występ grupy tanecznej. Przeplatanie muzyków i tancerzy z aktorami wprowadza wątki fabuły. Zaciekawieni rozwojem wydarzeń wyczekujemy punktu kulminacyjnego.

Opowiadana historia z początku była wielowątkowa. Poznajemy bohaterów, którzy niezależnie od swojego miejsca w społeczeństwie, borykają się z bardzo trywialnymi problemami sfery uczuć. Wiele barwnych postaci wprowadza nas w świat swoich uczuciowym rozterek, których mimo usilnych starań nie potrafią rozwiązać. Czegoś im brakuje. Przez scenę, od czasu do czasu, nieoczekiwanie przewijają się dwa wątki poboczne, pozornie niezwiązane z omawianą sferą. Miła, radosna dziewczyna, entuzjastycznie szukająca drogi do piekarni oraz trzy tajne agentki szukające groźnego przestępcy.

Miejscem kulminacyjnym całej akcji staje się tzw. „smutna piekarnia”. Zakład, który jest istnym kalejdoskopem uczuć i emocji. Każda postać jest zaangażowana w życie tego miejsca jako pracownik lub jako klient. Emocje sięgają zenitu, a każdy uczestnik tej batalii o uczucia, jest już tak sfrustrowany swoimi problemami, że planuje podjęcie nierozsądnych rozwiązań. Tu pojawia się ona – radosna dziewczyna o przewrotnym imieniu „Optymistka”. Zatrudnia się w piekarni i rozpoczyna swój akt pomocy, przez rozwiązywanie miłosnych problemów bohaterów. Można by pomyśleć, że stajemy się świadkami „happyendu”, jednak jeszcze jeden watek pozostaje bez wyjaśnienia. Do czasu. Do piekarni wpadają trzy uzbrojone agentki. Krzyk, przerażenie, domagają się dwóch pracownic podania miejsca pobytu groźnej przestępczyni. Te zdezorientowane, nie wiedząc o kogo chodzi, biegną przekazać nowinę pozostałym. Jednak ONA już tam była. Powodem całego zamieszania była wspomniana radosna dziewczyna, a jej jedynym przestępstwem – nieakceptowany w świecie smutku, zabiegania i pracoholizmu, wysoki poziom endorfin.

Wypełniono cały Koncert Walentynkowy w Cieszynie fabułą, nadano nowego znaczenia dla przeżywania takich wydarzeń. Uczestnik czuje się częścią większej całości i jeśli ten zabieg był celowy, to zdecydowanie organizatorzy odnieśli ogromny sukces. Rozterki były ponadto bardzo przyziemne, także każdy widz mógł się z nimi utożsamiać. Muzyka, taniec, kabaret, przedstawienie, niesienie pomocy. To wszystko zostało skumulowane w tym miejscu w 3 godziny, na bardzo wysokim poziomie. Piosenka kulminacyjna, mowa pożegnalna, wyczytanie sponsorów i odhaczenie przez organizatorów wydarzenia jako zdecydowanie udane. Mamy nadzieję, że za rok, dwa, największym problemem uczniów będzie znalezienie obiektu, który pomieści tysiące osób chcących wziąć udział w tym przedsięwzięciu.