Bomont school

W środę, 27 września w cieszyńskim teatrze odbyło się przedstawienie Pt. "Bomont shool".

Przed przedstawieniem na scenę zaproszono kilka osób z publiczności, którzy razem z aktorami musieli robić różne ćwiczenia językowe, było bardzo zabawnie. Potem zaczęło się długo oczekiwane przedstawienie. Głównym bohaterem spektaklu był Ron , chłopak, który przyjechał z Chicago do bardzo małego i ponurego miasteczka Bomont . Chłopiec był niezadowolony i niemile zaskoczony tym, że w Bomont nie można było tańczyć. Na początku próbował się sprzeciwić zakazom, ale kiedy dowiedział się o tragedii, która przydarzyła się synowi dyrektora szkoły, nie pozostało mu nic innego, tylko pogodzić się ze zwyczajami panującymi w szkole. Szybko zaprzyjaźnił się z wszystkimi rówieśnikami, jedynym wyjątkiem był Chuck , który był chłopakiem Ariel, córki dyrektora, która od początku się mu spodobała. Ariel była zbuntowaną nastolatką, miała problemy z ojcem i chłopakiem, który był o nią bardzo zazdrosny. Miłość do Rona przezwycięża jednak wszystko, Ariel za sprawą tego żywiołowego chłopaka z Chicago staje się wesołą i szczęśliwą dziewczyną. Zrywa swoją znajomość z Chuckiem. Ron ma dobry wpływ także na resztę młodzieży z Bomont , tłumaczy im, że powinni walczyć o to, czego chcą. Swoją rozmową z dyrektorem sprawia, że zmienia się i pozwala na szkolną potańcówkę. Przygotowania do potańcówki zbliżają do siebie Chucka i jego byłą dziewczynę, która przebacza mu zdradę. Jeden z bardzo wstydliwych przyjaciół Rona-Wilard zbiera się na odwagę i zaprasza na tańce dziewczynę, która już od dawna się mu podobała, tylko nigdy nie miał odwagi do niej podejść. Na potańcówce wszyscy bawią się świetnie. Miasteczko znowu staje się pełne życia. Aż dziw pomyśleć, że zawdzięcza to jednemu młodemu chłopakowi. Co sprawiło, że spektakl otrzymał aż tak duże brawa, a każdy, kto wychodził z teatru był zadowolony?! Było tak m.in. za sprawą śmiesznych dialogów, piosenek i tańca, których w przedstawieniu nie zabrakło. Aktorzy przedstawienia grali bardzo przekonywująco, dlatego każdy z oglądających ich występ, nawet jeśli nie miał zbyt dużej wyobraźni mógł nabrać przekonania , że cała sytuacja dzieje się naprawdę. Miejmy tylko nadzieję, że widzowie zrozumieli przesłanie i morał spektaklu, oraz, że po wyjściu z teatru nie zapomną o tym, jak ważne są przyjaźń, miłość i, że to one wygrywają, tak samo jak wygrały w miasteczku Bomont .