MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ WOLONTARIUSZA


  • 5 grudnia 2016 r. spotkaliśmy się w bibliotece szkolnej, aby wspólnie porozmawiać o wspaniałej idei pomocy innym. Wolontariat, w który angażuje się młodzież naszej szkoły przybiera różne formy.
    Zapraszamy do przeczytania wypowiedzi waszych koleżanek i kolegów.

    Być wolontariuszem...

    Być wolontariuszem, znaczy być w siódmym niebie. Od chwili kiedy się nim stałem, moje życie stopniowo zmieniało się na lepsze. Gdy chodzę po mieście, często widzę osoby, które potrzebują pomocy. Ale nie pomagam im dlatego, że muszę, tylko dlatego, że chcę. Wolontariat kojarzy nam się często z tym, że musimy pomagać, a to nieprawda. Gdy chcesz - to pomagasz. Gdy jesteś dobrowolnym wolontariuszem, w zamian otrzymujesz wynagrodzenie w postaci uśmiechu czy uścisku dłoni. Kilka lat temu byłem obojętny na ludzi, bałem się im pomagać. Teraz tej obojętności nie czuję, bo wiem, że trzeba pomagać.
    Aktualnie pełnię swoją rolę w Przedszkolu w Cieszynie i czytam dzieciom książki.
    Za każdym razem te dzieci słuchają mnie z ogromną uwagą, a wychowawcy mówią, że to największe rozrabiaki w przedszkolu. Jak to możliwe? Jest to kwestia podejścia do dzieci. Nie tylko się im czyta, lecz także opowiada, pokazuje różne rzeczy ruchem rąk. Patrzy się im w oczy, a nie tylko do książki.
    Dlatego namawiam tych, którzy chcą być wolontariuszami, lub tych, którzy już nimi są, aby pełnili swoją rolę z odpowiednim podejściem. Jeżeli zdecydujesz się być wolontariuszem, to twoje życie będzie piękniejsze niż do tej pory.
    Zachęcam do udziału w wolontariacie, bo to postawa godna człowieka.
    Dziękuję.
    Mariusz Bugała 1aa

    Z okazji dnia wolontariusza chciałabym podzielić się moimi przeżyciami dotyczącymi piękna wolontariatu.
    W każdy czwartek ( z przymrużeniem oka, ponieważ jest wiele innych chętnych do pomocy, co mnie bardzo cieszy ) zabieram ze szkolnej biblioteki książki i szybkim krokiem udaję się do Domu Spokojnej Starości. Mój krok nie jest spowodowany chęcią zwyczajnego "odbębnienia " spotkania i powrotu do domu. O nie, idę prędko, ponieważ nie mogę doczekać się rozmowy z pensjonariuszami ośrodka, których słuchanie sprawia mi ogromną przyjemność. Często po przeczytaniu książki ucinamy sobie pogawędkę. Czasami jest ona krótka i brakuje nam tematów, ale zdecydowanie częściej sytuacja jest odwrotna, moglibyśmy rozmawiać godzinami! Wspomnienia z młodości, którymi ci, nieraz schorowani i tracący kontakt z rzeczywistością ludzie dzielą się z nami sprawiają, że śmiejemy się do łez, albo nie możemy wyjść z podziwu, jak to było kiedyś.
    Kiedy opuszczam mury ośrodka, zawsze dopada mnie dziwny smutek, a może melancholia. Świadomość, że ci wszyscy wspaniali ludzie zapomną mnie i historie, które od nich usłyszałam, zmuszają mnie do pewnej refleksji nad samą sobą.
    Wolontariat w cieszyńskim Domu Spokojnej Starości dał mi pewną bardzo cenną lekcję. Szanujmy siebie i swoje życie, ponieważ nigdy nie wiemy, jaki los nas spotka, starość nikogo z nas nie ominie, ale właśnie dzięki wolontariuszom może ona być o wiele lepsza, niż się spodziewamy. Sprawienie komuś radości samą obecnością to najpiękniejsze uczucie na świecie. Czasami malutki i z pozoru nic nie znaczący gest potrafi zdziałać bardzo wiele.
    Patrycja Gomola kl.1C

    Nigdy nie myślałam, iż czytanie książek małym dzieciom może sprawić tak ogromną radość. Z początku obawiałam się, że dzieci nie będą chciały słuchać tego, co będę im czytać, ale moje obawy szybko zostały rozwiane. Dzieci, z którymi mam przyjemność spotykać się w każdy czwartek są bardzo sympatyczne, kochane i życzliwe. Każde spotkanie rozpoczynamy od uścisków i przybijania piątek. Z każdym kolejnym tygodniem nasza relacja jest coraz bardziej zażyła, co sprawia, że z niecierpliwością czekam na czwartek, który już nie tylko symbolizuje zbliżający się weekend, ale przypomina mi o spotkaniu z przedszkolakami. W ich towarzystwie znów mogę poczuć się jak małe, bezbronne dziecko z ogromną górą pomysłów i energii, mogę obserwować proces wzrostu i rozwijania się tych dzieci. Mogę w małym stopniu uczestniczyć w ich życiu i patrzeć w ich uśmiechnięte buźki. Cieszę się, iż dzięki naszej szkole mogłam poznać tak wspaniałe dzieci i już nie mogę doczekać się następnego czwartku.
    Dominika Wilkońska 2a

    Moja przygoda z wolontariatem zaczęła się w gimnazjum. Na początku była to drobna pomoc w bibliotece szkolnej np.: ułożenie książek na półce, czy podlanie kwiatów. Z czasem zaczęłam przesiadywać tam po lekcjach i razem ze znajomymi tworzyliśmy scenariusze przedstawień, które pokazywaliśmy potem dzieciom z podstawówki. Wspólnie w Panią bibliotekarką brałyśmy udział w corocznej akcji „cała Polska czyta dzieciom”. To był naprawdę wspaniały czas, a widok roześmianych twarzy dzieci potęgował nasz zapał. Brałam też udział w zbiórce pieniędzy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. W tym roku już po raz 5 udało mi się zaangażować jako wolontariusz. Jest to niesamowite doświadczenie, szczególnie gdy robi się to z przyjaciółmi. Często pogoda nie była sprzyjająca, ale nie było to przeszkodą dla rozgrzanych serc wolontariuszy! Największą satysfakcję odczuwa się jednak, gdy zostają podane statystyki i okazuje się, że został pobity kolejny rekord i jeszcze więcej pieniędzy będzie można przeznaczyć na zakup sprzętu dla szpitali i pomoc potrzebującym.
    Bardzo cieszę się, że nasza szkoła daje możliwość zaangażowania się w wolontariat. Również z chęcią wzięłam udział w tej akcji i razem z koleżanką co wtorek odwiedzamy przedszkolaki. Dostałyśmy najmłodszą grupę, jednak chodzenie tam i zabawa z maluszkami, to czysta przyjemność. To urocze gdy dziecko wchodzi mi na kolana, żeby mieć pewność, że na pewno słucham tylko jego. Każde z nich domaga się naszej uwagi, wspólnie z nimi oglądamy książki, opowiadamy niesamowite bajki, tworzymy kredkami wspaniałe arcydzieła i poznajemy pluszowych przyjaciół. Mimo, że jesteśmy zupełnie obcymi ludźmi, miło jest patrzeć z jakim zaufaniem podchodzą do nas dzieci.
    Spotkania z nimi są naprawdę wyjątkowe… pozwalają mi poczuć się dzieckiem i na chwilę uciec od problemów codziennego życia, pomagają spojrzeć na świat oczami dziecka, uczą pokory i cierpliwości.
    Każdy wolontariat jest inny, ale z każdego czerpie się cenne lekcje, które są dla mnie największym wynagrodzeniem, nie takim materialnym oczywiście, ale takim najcenniejszym – które zostaje na całe życie.
    Karolina Gawłowska 2a

    We wrześniu zdecydowałyśmy, że będziemy uczęszczać na wolontariat w przedszkolu. Na początku pomysł ten był troszkę dla nas straszny, ale już od pierwszego dnia okazało się, że strach ma wielkie oczy. Dzieci przyjęły nas bardzo serdecznie. Postanowiłyśmy nie tylko czytać im bajki, ale również urozmaiciłyśmy nasze spotkania teatrzykiem pacynkowym.
    Zazwyczaj jest to czysta improwizacja, ale najważniejsze, że maluchom się podoba, a nam samym sprawia to również wiele radości. Najpiękniejsze w tym wolontariacie są jednak uśmiechy na twarzach dzieci. Po każdym spotkaniu przedszkolaki żegnają nas mnóstwem uścisków, co jest najwspanialszym bezsłownym podziękowaniem.
    Natalia Wlach, Wioletta Sznapka, Justyna Topolińska 2a

    Praca w wolontariacie jest fajnym doświadczeniem. Z pozoru działania o niewielkim znaczeniu mogą przyczynić się do tworzenia czegoś wielkiego. Wiem, że starsi ludzie nieraz mają potrzebę podzielenia się swoimi doświadczeniami życiowymi z innymi. Pragną oni towarzystwa, osoby, która będzie w stanie ich wysłuchać. Nie oczekują niczego wielkiego, może zrobienia zakupów itp. Przede wszystkim chcą jeszcze czerpać radość z życia, którą mogą uzyskać od nas.
    Myślę, że współpraca pomiędzy wolontariuszami, a starszymi osobami przynosi obopólne korzyści, gdyż każdy jest w stanie dowiedzieć się czegoś nowego, także o sobie.
    Rafał Urbaczka 2c

Projekt: mgr Tadeusz Gajdzica e-mail:tadeusz.gajdzica@poczta.internetdsl.pl