Outmoded PRIDE AND PREJUDICE?


  • Jane Austin: „Duma i uprzedzenie”. Przeł. Anna Przedpełska-Trzeciakowa. Warszawa: Prószyński
    i S-ka, 1996.

    „Przestarzała »DUMA I UPRZEDZENIE«?” – niejedna osoba spoglądająca na tytuł stwierdzi: „Dokładnie! Przestarzała książka…, przestarzałe klimaty…, twórczość totalnie odbiegająca od dzisiejszych standardów. Jest przecież tyle nowości!”.
    A jednak… a jednak (świadomie) chciałabym podzielić się wrażeniami po przeczytaniu tej właśnie powieści.
    Zastanawiacie się pewnie skąd taki wybór? Powody są dwa i szczerze mówiąc (a właściwie pisząc) bardzo niewyszukane. Pierwszy z nich, to „pandemiczna izolacja” wiążąca się z brakiem możliwości spotykania bliskich mi przyjaciół. Drugi niezbyt pochlebny – chociaż wydaje mi się, że część
    z was też czasami dopada – czyli studenckie lekturowe zaległości.
    Na którymś z kolei roku studiów akademickich dopadło nas, studentów całe mnóstwo trudnych do przebrnięcia egzaminów z jeszcze większym mnóstwem lektur do przeczytania (tylko z literatury staropolskiej spis lektur zawierał 125 tytułów a w zanadrzu czekały inne spisy!), więc szczegółowe zapoznanie się z wszystkimi dziełami było raczej niemożliwe i wymagało selekcji. Każdy marzył o pozytywnym „zamknięciu” tych potwornie trudnych dwóch semestrów! Wspomniana selekcja polegała więc na tym, że każda osoba z roku wybierała poszczególne tytuły z listy lektur dodatkowych do przeczytania i opracowywała ich solidne streszczenia dla innych. Tylko to mogło zapewnić nam sukces. Jak się domyślacie powieść J. Austin nie przypadła mi w udziale. Te okoliczności miały jednak pozytywny wydźwięk, bo mogliśmy przetestować, że nasza grupa jest faktycznie solidarna,
    a założony system zadziałał perfekcyjnie.

    „Duma i uprzedzenie” jest zaliczana do grupy powieści klasycznych, zawierających elementy romansu oraz powieści obyczajowej. Z pewnością czytelnikom współczesnym autorce fabuła wydawała się odważna. Dla nas, czytelników funkcjonujących w realiach XXI w. jej recepcja jest zupełnie odmienna. Myślę jednak, że pomimo upływu ponad dwustu lat od pierwszego wydania utworu (był to 1813 r.) powieść ciągle mile zaskakuje odbiorcę poczuciem humoru, nieraz nawet lekkim sarkazmem bądź ironią. To lekturowe akcenty nadające powieści finezyjności i przyciągające uwagę czytelnika. W procesie czytania poznaje on losy wielu bohaterów, ze szczególnym uwzględnieniem czterech spośród nich, czyli sióstr Elizabeth oraz Jane i dwóch młodych mężczyzn, reprezentujących wyższe sfery, którymi byli panowie: Darcy i Bingley.
    Jak dla mnie powieściopisarka dokonała w tym utworze doskonałej charakterystyki przeróżnych typów osobowościowych, z których - dzięki opisowi ich wyglądu, sposobowi zachowania, odzwierciedlanych w dialogach stylów wypowiedzi bądź stosowanych zasad epistolografii - można odkrywać jak w lustrze ludzkie typy osobowości czy cechy charakterów. W tym obszarze bezsprzecznie na piedestale został przeze mnie postawiony pan William Collins! ;) Dlaczego? Nie napiszę, musicie sprawdzić sami! Według mnie to jedna z barwniejszych postaci, dzięki której czytający „Dumę...” nie ustrzegą się od mimowolnego uśmiechu, a czasami nawet szczerego śmiechu! Zresztą kto oglądał serial na podstawie tej powieści i tak już się domyśla...
    I chociaż dzieło jest romansem, to nie jest ono, ani przesadnie sentymentalne, ani ckliwe. To lektura przenosząca czytelnika w zupełnie inny świat, kulturę, obyczajowość. To książka, która unaocznia jak bardzo na przestrzeni tych lat zmieniły się relacje międzyludzkie, czego dowodem jest sytuacja jednej z drugoplanowych bohaterek. Gdyby jej nierozsądny „postępek” wydarzył się współcześnie byłby zaledwie, o ile w ogóle, przedmiotem sąsiedzkich plotek, dwieście lat temu jego konsekwencją było trwałe (!) wykluczenie ze środowiska nie tylko samej winowajczyni, ale całej rodziny!
    Pamiętam, że jeden z autorów recenzji, poświęconych tej lekturze napisał, iż jest to rodzaj „komedii mieszczańskiej”. Z pewnością tak, jednak
    w kontekście analizy niewątpliwie takie określenie stanowiło komplement dla autorki oraz jej twórczości.
    To literatura „lekka” w odbiorze, lecz reprezentująca tzw. kulturę wysoką.
    Powieść doskonała na zimowe wieczory!
    E. Mrowiec

    20.11.2020 r.
    Źródło zdjęcia: filmweb.pl

Projekt: mgr Tadeusz Gajdzica e-mail:tadeusz.gajdzica@poczta.internetdsl.pl